Misja: domowe wino z głogu

Misja: domowe wino z głogu

Głóg, jako krzaczor rosnący gdzieś na skraju lasu, nie wywołuje szczególnie pozytywnych skojarzeń: ma niewielkie, kwaśne owoce, do tego mało sympatyczne kolce, i generalnie kojarzy nam się raczej z herbatką na przeziębienie.
Tymczasem właśnie z niepozornego głogu można uzyskać doskonałe wino, i to takie, które jakością wcale nie ustępuje winom gronowym.

Od czego by tu zacząć?
Przede wszystkim, należy być cierpliwym i poczekać ze zbiorami do pierwszych przymrozków. Jeśli nie mamy ochoty na spotkanie z głogowymi kolcami, możemy pójść na łatwiznę i zakupić głóg suszony, zebrany przez kogoś innego (i tak pokłutego).
Jeśli mimo wszystko decydujemy się na użycie owoców świeżych, pozostaje nam wybrać metodę działania – a zasadniczo metody są dwie. Jedna wymaga użycia gorącej wody, a druga nie. Ponieważ głóg ma w sobie sporo witamin, które temperatura masakruje, znacznie zdrowsze i bogatsze w witaminki wino uzyskamy za pomocą metody drugiej - ale wybór oczywiście należy do nas.

Metoda pierwsza
Będziemy potrzebowali ok. 5 kilogramów owoców, które należy bez litości zgnieść lub zmiażdżyć z użyciem maszynki do mięsa, wałka, albo męża. Jakąkolwiek wybraliśmy metodę destrukcji, zmaltretowane owoce zalewamy wrzątkiem, a po jego ostygnięciu dodajemy pożywkę dla drożdży, matkę drożdżową oraz cukier. Na taką ilość owoców będziemy potrzebowali 10 litrów wrzątku, 1 kg cukru oraz 8 g pożywki dla drożdży. Kiedy wszystko uda nam się szczęśliwie wymieszać w gąsiorku, zostawiamy go w spokoju na 2 dni. Po tym czasie odcedzamy moszcz, dodajemy jeszcze 2 cukru i prowadzimy dalszą fermentację.

Metoda druga
Tu również należy przede wszystkim porządnie wyżyć się na owocach, używając dowolnie okrutnych metod.
Po wrzuceniu owocowej masakry do balona, zalewamy ją 10 litrami przegotowanej, ale zupełnie wystudzonej wody, dodajemy kilogram cukru, matkę drożdżową oraz 8 gramów pożywki dla drożdży. Jak widać, proporcje owoców, wody, cukru i pożywki są tu identyczne, jak w metodzie pierwszej.
Balon szczelnie zamykamy korkiem z rurką fermentacyjną i dajemy mu spokój na 3 dni. Po tym czasie dorzucamy jeszcze 2 kilogramy cukru, ponownie umieszczamy korek na miejscu i odczekujemy tydzień, po czym odcedzamy moszcz. Jeśli interesuje nas mocniejsze wino, dodajemy jeszcze jeden kilogram cukru i kontynuujemy fermentację jeszcze przez miesiąc, po czym z dumą i poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, zlewamy do butelek.
 

Informacje na temat dobroczynnych właściwości czekolady oraz poradnik dla tych, którzy cenią pyszne domowe wyroby kulinarne.

ul. Mińska 25, Warszawa

802 546 998

kontakt@kulturopolis.pl